Natalia dostała już od września asystenta… szkoda tylko, że jest to osoba, która nie ma odpowiedniego przygotowania i wykształcenia. Może wszystko się ułoży. Cieszyć mi się trudno na razie. Staram się nie sprzedać Nati swoich lęków.
Rozdzielamy bliźniaki w przedszkolu przy stolikach. Marcin usiądzie obok swojego ukochanego kolegi, a Natalka obok dziewczynki która mam nadzieję wkupi się w jej łaski i będzie modelować jej zachowania.
A dziś byliśmy u dentysty i dzieci były dzielniejsze niż mamusia
plomby też mają kolorystycznie zdecydowanie ładniejsze lol
http://www.sercemaksa.pl/
Mieszkam w mieście za wielką górą
Niewielu może przez nią przejść
Zdarza mi się po drodze upaść
O me milczenie potknąć się
W moim mieście są dziwne prawa
Magiczne rzeczy dzieją się
Co dla innych jest liścia szmerem
Dla mnie jest wrzaskiem
Zamykam się…
Ale my spróbujmy razem
Zbudować ląd
Gdzie wszystko ma przyjazny kształt
Spróbujmy razem oswoić świat
Zbudować most do naszych miast
Mieszkam w mieście za wielką górą
W krętych uliczkach gubię się
Tutaj dotyk, słuch, wzrok i słowo
Kładą w południe podwójny cień
Jeśli wejdziesz do tej krainy
W gęstwinie miasta poznasz mnie
Może ujrzysz świat całkiem inny
Ale nie gorszy, nie gorszy… nie…
http://ajeje.wrzuta.pl/audio/56alFzvg8l5/sprobujmy_razem_zbudowac_most
Paulina Chodawska wykonująca ten utwór wraz z Andrzejem Krzywym cierpi na autyzm. Trafiła do klasy życia, gdzie okryto jej uzdolnienia wokalne. Bardzo lubię ten utwór choć zawsze budzi mój niepokój pokazując, że ten budowany przeze mnie z uporem maniaka normalny świat Natalki ma w sobie rysę, która nigdy nie zniknie. Oby dane mi było nauczyć się traktować tę skazę jak dodający urody pieprzyk
Całkiem niedawno nasz synek przeżył wypadek. Mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu podobnie jak wtedy gdy w wózek z 18 miesięcznymi bliźniakami od strony Marcina uderzył na pasach dla pieszych samochód z kierowcą, który postanowił jednak nie skręcić, a pojechać prosto. Rozumu mam do tej pory zbyt mało, aby ogarnąć niefrasobliwość i nieodpowiedzialność tzw. „fachowców”. Dopadła mnie znowu bezsenność.
W związku z tym wypadkiem, stresem pourazowym Marcinowym i całej rodziny odwołaliśmy na 3 tygodnie Natalkowe zajęcia terapeutyczne (w tym kolejną konsultację, fizjoterapię). Dodatkowo Ala logopeda jest na urlopie, więc wyszło na to, że nic nie robimy z tego co zazwyczaj. Jesteśmy ze sobą, chłoniemy swoją bliskość wiatr i słoneczko.
Nic bardziej mylnego. Natalka coraz gorzej znosi rozluźnienie cugli. Wszystko dosłownie każdą aktywność, każdy możliwy sposób jej wykonania oprotestowuje, opłakuje. Jęczy od rana do wieczora, a wieczorami bywa najgorzej bo ze względu na niską zdolność młodej do zachowań samozachowawczych młoda brnie coraz głębiej i głębiej w otchłań rozpaczy, jęków, narzekań na chroniczne zmęczenie, na niesprawiedliwość świata, rodziców. Wszystko jest źle. Jakby nie było i tak jest jej źle.
Najszczęśliwsza jest gdy wieczorem ląduje w łóżku, jakby zdawała sobie sprawę z tego, że jej podróż przez ten niepoukładany, odmienny od oswojonego świata ma tu właśnie swój kres.
Na nic zdają się dyskusje, pogadanki, rozrysowywane sekwencje zdarzeń, przypominanie o panujących normach i zasadach, ignorowanie fochów. Natalka potrzebuje zwartej rutyny, punkt po punkcie realizowania z góry założonego plan zgodnego z tym co się dzieje zawsze.
W naszym ośrodku wręcz doradzano rodzicom krótką przerwę wakacyjną w zajęciach terapeutycznych, ale jak widać ten model w naszym przypadku się nie sprawdza.
Smutna konkluzja jest taka, że zawsze jakoś tak nam się układa, że dobro jednego dziecka wymaga kosztów ze strony drugiego (jak ja tego nie znoszę!).
Nawet Marcinek zaczyna się irytować jej „odmiennymi stanami świadomości” i usiłuje ją przywoływać do porządku – co tylko dolewa oliwy do ognia
ale w zasadzie w mniemaniu Natalki wszyscy dolewamy tejże oliwy robiąc cokolwiek i nie podejmując żadnych działań również.
Na szczęście w przyszłym tygodniu wracamy do rutyny. Ala wraca z wakacji, w ośrodku też terapeuci kończą urlopy, a Marcinek ma się całkiem dobrze i chyba już nie potrzebuje mojej nieustannej kwoczej obecności. Pani psycholog, pod której jest opieką również jest zadowolona z Jego stanu ducha.
A Krzyś synek mojej kochanej koleżanki wkroczył na kolejny poziom rozwoju i zaczął się wstydzić
:):) i tak rozkosznie był dziś przy mnie zawstydzony…dlatego w moim sercu radość dziś gości
Wielki buziak dla Krzysia i wszystkich mam, które toczą nierówną walkę z zaburzeniami rozwojowymi u swoich dzieciaków.
A wieczorkiem w doborowym towarzystwie idę na kije – naładować akumulatory na kolejne dni. „Nordik ploting” to ostatnio moja najukochańsza aktywność ruchowa.
Blog ten powstał w celu pomocy wspaniałemu dziecku jakim jest Natalka Wiśniewska. Za każdą pomoc w naszą stronę serdecznie dziękujemy. My wiemy, że nasze dziecko można przywrócić światu a jej samej dać normalne życie, mamy na to dowody. Lekarze są zgodni, że temu dziecku można pomóc! Dlatego tak ważna jest praca z Natalką przez cały czas.